792 439 000 - Ogólnopolska Informacja Telefoniczna

PUBLIKACJE

Początki i rozwój badań wariograficznych w Polsce

 

Początki i rozwój badań wariograficznych w Polsce

Pierwsze odkrycia dotyczące reakcji psychofizjologicznych osoby będącej pod wpływem silniejszych niż zwykle emocji związane są z osobami: Wilhelma Wundta, Hugo Münsterberga, Iwana Tarchanowa i Napoleona Cybulskiego.

Wilhelm Wundt jest uważany za ojca psychologii eksperymentalnej; był profesorem nadzwyczajnym na uniwersytecie w Heidelbergu, gdzie do programu studiów włączył kurs z psychologii fizjologicznej, potem wykładał na uniwersytecie w Lipsku.

W kontekście analizy polskich korzeni badań wariograficznych osoba Wundta jest o tyle ważna, iż jego uczniem był Hugo Münsterberg – urodzony w Gdańsku psycholog, który jako pierwszy podniósł w literaturze fachowej kwestię zależności detekcji kłamstwa od emocji; Wundt zdawał sobie z tej zależności sprawę, ale nie omawiał tego na forum naukowym.

Równolegle do badań Wundta i Münsterberga obserwacje prowadzili Iwan Tarchanow i jego uczeń: Napoleon Cybulski. Tarchanow, gruziński fizjolog, uznawany jest za głównego – obok francuskiego psychiatry i neurologa Charlesa Fere – odkrywcę odruchu skórno-galwanicznego; Tarchanow odkrył, że zmiany emocjonalne można obserwować mierząc różnice potencjałów między dwoma dowolnymi punktami na ciele; związany był on blisko z Krakowem, w którym publikował prace, zbudował dom, ożenił się i zmarł.

W 1877 roku Cybulski został asystentem Tarchanowa; następnie pod kierunkiem gruzińskiego uczonego napisał dysertację doktorską: „Badania nad prędkością przepływu krwi za pomocą fotohematometru”. Zasadniczo Cybulskiemu można przypisać pierwsze użycie w języku polskim słowa „poligraf” – w ten sposób, w „Fizyologii człowieka” wydanej w 1895 roku, określił urządzenie sprzężone z kimografem, zapisujące równocześnie więcej niż jedną funkcję organizmu. Ponownie tego słowa użył dopiero w roku 1914 Zbyszewski – przy czym należy podkreślić, iż „poligraf” używany w znaczeniu opisanym przez Cybulskiego pojawił się w języku polskim wcześniej niż w języku angielskim.

Synonim słowa poligraf: „wariograf” został wprowadzony do polszczyzny ponad pół wieku później przez Pawła Horoszowskiego, który przez lata zwalczał koncepcję poligrafu, argumentując, że przyczynia się do atmosfery zastraszania przesłuchiwanego; następnie jednakże zakupił to urządzenie i wprowadził do praktyki śledczej w Polsce.

Po śmierci Cybulskiego polska myśl naukowa związana z wariografem ograniczała się jedynie do opisów doświadczeń amerykańskich i niemieckich – głównie eksperymentów: Seeliga i Löwensteina. W latach trzydziestych Instytut Higieny Psychologicznej zakupił wariograf w USA (fotopoligraf Darrowa), ale urządzenie to nigdy nie było używane w celu wykrywania oszustwa, ale tylko do badania potencjału emocjonalnego dzieci.

O nastawieniu względem wariografu panującym w latach pięćdziesiątych najlepiej świadczy wypowiedź Jana Sehna, dyrektora Instytutu Ekspertyz Sądowych: „Funkcjonariusz śledczy o wyrobionym naukowym poglądzie na świat nie ześlizgnie się na pozycje telepatii kryminalnej, pneumo-, sfigmo- i pletyzmograficznych wykrywaczy prawdy lub innych – psychotechnicznych wykrywaczy kłamstwa o wartości i na poziomie różdżki czarodziejskiej lub przepowiedni wróżki”.

Historia praktyki zastosowania wariografu w Polsce

Przechodząc do praktycznego zastosowania wariografu w Polsce kluczowe wydarzenia nastąpiły za sprawą Pawła Horoszowskiego, który – co należy podkreślić – był wyedukowany tylko teoretycznie i to nie w pełnym zakresie; w roku 1962 na zjeździe psychologów klinicznych wygłosił referat: „Niektóre teoretyczne i praktyczne problemy stosowania aparatów do sprawdzania szczerości wypowiedzi”.

Niemniej jednak to właśnie on przeprowadził pierwszy test mający na celu zdobycie dowodu na użytek sprawy karnej o zabójstwo, prowadzonej przez Prokuraturę Okręgową w Olsztynie. Miało to miejsce 27 czerwca 1963 roku. Prokuratura zlecając mu ów test nadmieniła, iż ma wydać opinię „w kierunku”: „Jakie stwierdza się objawy zachowania podejrzanych za pomocą badań aparatu w oparciu o naukę w tej dziedzinie; oraz: czy można powiedzieć na podstawie przeprowadzonych badań, kto był zabójcą Edwarda P., jeżeli tak, to kto”.

Powyżej opisane wydarzenie stanowiło przyczynek do zmiany postrzegania wariografu:

  • po pierwsze stanowiło precedens,
  • po drugie: metoda ta nie została zakazana przez Sąd Najwyższy, który wypowiedział się w sprawie zastosowania wariografu,
  • po trzecie: wywołało ożywione dyskusje na temat zastosowania wariografu.

Skutkiem było również zakupienie przez polską Wojskową Służbę Wewnętrzną wariografu Keelera 6306; przeznaczonego do: badania osób podejrzanych o współpracę z wywiadem państw zachodnich i szkolenia własnych agentów. W praktyce jednak urządzenie wykorzystywane było w sprawach prowadzonych przez prokuraturę wojskową, najczęściej dotyczących drobnych przestępstw: w przypadkach zagubionej broni czy samowolnego opuszczenia koszarów. Ponadto eksperci wojskowi zaczęli przeprowadzać egzaminy na potrzeby spraw prowadzonych przez prokuratorów, głównie w przypadkach zabójstw.

W latach siedemdziesiątych badaniami na wariografie zainteresowały się środowiska akademickie; przeprowadzone zostały testy na: Wydziale Kryminalistyki Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, Katedrze Kryminalistyki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu i, na mniejszą skalę, w Katedrze Kryminalistyki Uniwersytetu Wrocławskiego.

Wydział Kryminalistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego zakupił nowoczesny wariograf Lafayette; po czym rozpoczął serię eksperymentów, kontaktując się z autorytetami w tej dziedzinie: doktorem Gordonem Parlandem z Uniwersytetu w Utah, doktorem Clarencem Romigiem z Illinois State University i profesorem Frankiem Horvathem z Michigan State University.

W 1976 roku doszło do przełomowego wydarzenia: Sąd Najwyższy orzekł, iż: poligraf może być użyty do celów dowodowych i określił wyniki takiego badania jako „dodatkowe dowody”. Od 1977 roku na szerszą skalę kontynuował działalność Wydział Kryminalistyki Uniwersytetu Śląskiego – testy wariograficzne były przeprowadzone w wielu sprawach kryminalnych, a liczba osób w ten sposób zbadanych przekroczyła 350 w ciągu 2 lat.

Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych doszło do bezprecedensowej akcji badania podejrzanych wariografem – przyczyną tego była seria zabójstw kobiet na Śląsku; wstępny krąg podejrzanych składał się z 800 osób: wcześniej podejrzanych o przestępstwa seksualne, oraz przebywających w pobliżu miejsc zbrodni. Organy ścigania nie dysponowały jeszcze odpowiednimi technikami profilowania przestępców i zdecydowano się na badania wariografem jako etap przesiewowy.

Po transformacji ustrojowej, w latach 1989–90, badania wariograficzne stawały się coraz bardziej popularne; nawiązano kontakty z ekspertami z USA i Izraela, którzy szkolili polskich egzaminatorów – kilka z nich zostało przyjętych do American Polygraph Association.

Analizując przedział lat: 2005-2011 można zauważyć znaczący wzrost ilości spraw kryminalnych, w których zdecydowano się na wykorzystanie wariografu: od 8 w roku 2005 do 158 w roku 2011/12.

Odnośnie orzeczenia Sądu Najwyższego z 1976 roku nie zostało w nim stwierdzone, co właściwie miałyby oznaczać „dodatkowe dowody”; kwestię tę doprecyzowano w roku 2003: „dodatkowe dowody” są jednoznaczne z poszlakami i są to dowody, które są przeciwieństwem dowodów bezpośrednich. Zgodnie z przepisami Kodeksu karnego i wyrokami Sądu Najwyższego: badanie wariograficzne nie może być częścią przesłuchania i musi być wykonane jako odrębny egzamin ekspercki, w formie odrębnej opinii

Wynik egzaminu może być trojaki:

  1. zachowanie badanego może ocenione jako zwodnicze – czyli kłamał on lub ukrywał fakty,
  2. zachowanie badanego może ocenione jako nie wprowadzające w błąd – to znaczy, że badany odpowiadał na pytania krytyczne „jak zwykli ludzie”, którzy odpowiadają szczerze na pytania; co jednak oznacza „zwykli” nie zostało sprecyzowane
  3. wynik badania może zostać określony jako niejednoznaczny.

Generalnie stwierdzono, iż badanie wariografem może służyć jako poszlaka; uzasadnienie tego jest następujące: od 85% do 92% kłamiących osób odpowiada na dane pytanie w taki sposób jak rzeczony (badany) kłamca – tożsame jest więc prawdopodobieństwo, iż w obserwując zestaw reakcji psychologicznych można zdiagnozować kłamstwo; z drugiej jednak strony od 8% do 15% osób „prawdomównych” może wykazać podobne reakcje i zostać niesłusznie posądzonych.

Początki i rozwój badań wariograficznych w Polsce
4.1 (ilość ocen 8)

Zadzwoń